Głaz z Brzostowa przypomina dziś o polskich żołnierzach spod Festung Glogau

Niewielki głaz przy cmentarzu komunalnym przy ul. Świerkowej nie zdradza na pierwszy rzut oka, jaką drogę przeszedł. Zanim stanął wśród mogił, przez lata stał w Brzostowie, był dewastowany, tracił elementy i zmieniał swój wymiar pamięci. Dziś wraca jako ślad po żołnierzach poległych w walkach o Głogów w 1945 roku – i po ludziach, którzy tę pamięć próbowali ocalić.
- Z Brzostowa głaz trafił na cmentarz po latach zmian i zapomnienia
- Dewastacje nie zatrzymały pamięci o 40 polskich żołnierzach
Z Brzostowa głaz trafił na cmentarz po latach zmian i zapomnienia
Historia tego miejsca zaczęła się pół wieku temu, 9 maja 1976 roku, kiedy pomnik odsłonięto na placu Gminnego Ośrodka Kultury w centrum dawnego Brzostowa. Monument wykonano w czynie społecznym, a jego surowa forma od początku miała przypominać o mogile żołnierskiej. Prostokątny betonowy blok ustawiono pionowo na dwóch kamiennych podstawach, a na nim umieszczono dwie miedziane tablice. Jedna z nich nosiła godło ZSRR, druga – napis poświęcony żołnierzom Armii Radzieckiej poległym za wolność ziemi głogowskiej.
Z czasem przy pomniku pojawił się także znicz z blachy, wykonany w formie ośmiobocznej czary. Doprowadzono do niego nawet gaz, co tylko wzmacniało symbolikę miejsca. Monument miał wskazywać na dawny pochówek żołnierzy, których szczątki – według późniejszych ustaleń – przenoszono najpierw do parku Słowiańskiego, a potem, wraz z całym tamtejszym cmentarzem, wywieziono do Gorzowa Wielkopolskiego .
Dziś w tym samym miejscu opowieść brzmi już inaczej. W toku dalszych badań zaczęto sugerować, że spoczywali tam przede wszystkim polscy żołnierze walczący u boku Armii Czerwonej. Tak pamiętał to Stefan Ludwisiak, syn pierwszego powojennego sołtysa Brzostowa:
„Postawiono tu pomnik ufundowany dla żołnierzy – Polaków, którzy walczyli o Głogów przy wojsku radzieckim”.
Według jego relacji po przejściu frontu Niemcy, zaganiani przez Rosjan, mieli zebrać ciała poległych i pogrzebać je w Brzostowie, a później szczątki zostały ekshumowane i wywiezione. Tę warstwę historii trudno dziś odczytać z samego kamienia, ale właśnie ona nadaje mu ciężar większy niż widać z alejki przy kaplicy.
Dewastacje nie zatrzymały pamięci o 40 polskich żołnierzach
Po 1989 roku pomnik zaczął znikać z przestrzeni niemal równie szybko, jak wcześniej z niej wyrósł. Miedziane płyty i stalowy znicz padły ofiarą kradzieży, a teren wokół głazu przez lata tracił dawny wygląd. To był moment, w którym pamięć o miejscu nie tyle zgasła, ile zaczęła wymagać obrony przed zwykłym zapomnieniem.
Od 2005 roku opiekę nad głazem przejęło Stowarzyszenie Kawalerów Orderu Wojennego Krzyża Grunwaldu. Kilka lat później, w 2013 roku, decyzją władz miejskich monument przeniesiono na pobliski cmentarz. Tam, przy głównym wejściu w stronę kaplicy, stoi do dziś już nie jako samotny blok z dawnego Brzostowa, lecz jako czytelny znak pamięci o 40 polskich żołnierzach poległych w 1945 roku podczas walk o Głogów.
To właśnie ta zmiana jest najciekawsza w całej historii. Pomnik, który przez lata miał mówić jednym językiem, zaczął opowiadać o bardziej złożonym losie wojennego pochówku, powojennej pamięci i lokalnej odpowiedzialności za ślady przeszłości. W przededniu kolejnej rocznicy zakończenia ciężkich walk o Festung Glogau ten głaz nie jest już tylko reliktem po dawnym upamiętnieniu. Stał się miejscem, w którym historia Głogowa spotyka się z konkretnymi nazwiskami, stratą i długim cieniem 1945 roku.
na podstawie: UM Głogów.
Autor: krystian
